czwartek, 16 listopada 2017

Świąteczna wena

Świąteczna wena mnie nie opuszcza! ciągle tworze nowe bombki, nic hurtowo same pojedyncze wzory. Wystarczy, że wpadnie mi w łapki inspirujący wzór serwetki a już układam sobie w głowie, kolor i dekorację nowej bombki.
Choć najbliższe mojemu sercu są te tradycyjne, z Mikołajem, choinką i zimowymi widoczkami,  w czerwieni zieleni i złocie, to pokusiłam się o trochę nietypowych pomysłów.
Nie ma co się rozpisywać, zobaczcie sami. A jak szukacie bombek na prezent lub na własną choinkę to zapraszam do PrzeTWÓRNI, codziennie dodaje nowe bombki. Kliknij tu BOMBKI







I kolejne z ptaszkami i z miedzianym tyłem, ozdobione taśmą ze złotymi gwiazdkami. 
Trudno zrobić dobre zdjęcia, bo światło odbija się od bombek a do tego za oknem szaro. W rzeczywistości są bardziej wyraziste.



I eksperyment z różowymi bombkami. Jestem ciekawa Waszego zdania. Co sadzicie o dekoracjach choinkowych w różu i bieli?




wtorek, 14 listopada 2017

Kolory na jesienny smuteczek

Dziś spora zmiana scenografii, bo w  poprzednim wpisie  była cypryjska jesień i + 30 stopni.
Nasza Polska Jesień w tym roku, na Mazowszu deszczowa szarawa i zimna. Ale w tej szarości udaje mi się wyłowić plamy koloru w ogrodzie i wyczarować dekoracje, które rozweselą tą aurę.
Co roku przycinam część hortensji bukietowych i moją Anabell i susze kwiaty. Układam później suche bukiety.
Taki sobie wyczarowałam z suszonych hortensji i róż



W szare poranki wspieram się kawą i jakimś smakołykiem z duuuuża ilością czekolady. A co Wam pozwala przetrwać szare poranki i wieczory? Mnie cieszy jeszcze oczekiwanie na Święta i tworzenie bombek. Kolejne już czekają na sesję fotograficzną:)
Codziennie sprawdzam pogodę oczekując informacji, ze będzie bez deszczu :(  jak się uda, sprzątam ogród przed zimą. Na 1000 m2 jest co robić, bo mamy trochę drzew liściastych.

Kolory jesieni zatrzymane w kadrze




A to moja ścieżka na stację PKP

Pozdrawiam Was Jesiennie

sobota, 11 listopada 2017

Wielki błękit i słońce!

Wyczekany urlop, którego tak naprawdę miało nie być… Słońce i niekończący się błękit nieba, 30 stopni, turkusowa przejrzysta woda.  Cypr w październiku i listopadzie to raj dla kogoś, kto szuka temperatur zbliżonych do polskiego lata, pustawych plaż i spokoju. A do tego lubi odkrywać  zabytki, kulturę i kuchnię innych narodów. Do tego ceny w tym okresie są ok. 50% niższe niż w wysokim sezonie. Można wybierać pomiędzy pensjonatami lub hotelami na wybrzeżu lub klimatycznymi village hotels w kamiennych cypryjskich wioskach.  
Za pierwszym, kiedy byłam na Cyprze więcej było zwiedzania niż plażowania. Zachwycało mnie wszystko, stare kamienne domy w cypryjskich wioskach, starożytne zabytki i cudowne zatoczki z klifami. Poprzednią foto relację z Cypru znajdziecie TUTAJ
Tegoroczny pobyt był przeznaczony dla mamy i córki, bo nie widziałam swojej córki od 4 miesięcy. Cieszyłyśmy się więc słońcem, plażą, popłynęłyśmy w rejs wzdłuż wybrzeża i zajadłyśmy cypryjskie smakołyki.







Ze zwiedzanych miejsc mogę Wam polecić wizytę w Levkarze. Zbytkowa wioska w górach, tradycyjna zabudowa, wąziuteńkie uliczki. Wioska słynie z tradycyjnych haftów.
Jest przepiękna, malowniczo położona na zboczu góry. Trudno było się powstrzymać od robienia ciągle nowych , kolejnych i kolejnych zdjęć.









 A to mój wymarzony domek z kamienia:) z niebieskimi okiennicami. "Moja czerwona sukienka wszędzie się wciskała" Anetce robiącej zdjęcia. Dzięki Anetko:)



I choć tydzień szybciutko minął i musiałam zamienić słoneczne 30 stopni na szare 5 stopni w Polsce to akumulatory naładowane. Bo muszę Wam zdradzić, że ja działam na słońce i cukier i bez tych dwóch rzeczy kompletnie nie umiem się obejść, Teraz muszę przetrwać do wiosny a czekolada na pewno mi w tym pomorze :))))